Po co to wszystko?

20:41

Dziś tak nietypowo, bo mamy czwartek. Może zacznę od małych ogłoszeń. Od chyba dwóch tygodni myślałam intensywnie nad tym co mi pisaliście odnośnie tego, że posty raz w tygodniu to jednak za mało. Postanowiłam, że posty będą pojawiać się 2 razy w tygodniu, albo i więcej, ale nie zawsze. Pozostaję przy tym, że na pewno napiszę coś tu w sobotę, ale może się zdarzyć też, że dodam dodatkowego posta w tygodniu i to może być poniedziałek, wtorek lub inne dni tygodnia. Będę informować o tym na facebook'u. Przypominam, że jest to post dodatkowy i będę go pisać wtedy kiedy będę miała jakieś 'natchnienie' :P.

Przejdźmy do rzeczy... Tak jak w tytule. Od ostatnich miesięcy mam milion myśli na minutę. Są to myśli związane z tym co robię, z tym kim jestem. Pewnie nie tylko ja mam tak, że siedzę sobie i myślę o życiu i nagle nachodzi mnie jakaś genialna myśl, że potrzebuję zmian w życiu. Zmian potrzebuje każdy, bo zmiany są dobre. U mnie to zawsze chodzi o tego bloga i ogólnie o życie w internecie. Jak wiecie czy nie, jestem osobą bardzo nieśmiałą i wrażliwą. W tzw. 'realu' raczej siedzę cicho i za dużo się nie odzywam. Osoby nieśmiałe wiedzą o co chodzi. Jest to dziwne uczucie kiedy wszyscy obok są wyluzowani, a Ty tak po prostu wstydzisz się odezwać. Mam tak od dziecka. Dlatego też zaczęłam się bardziej udzielać w internecie. W 2010 (?) założyłam swojego pierwszego bloga. Był on bodajże w dużej części o Justinie. Pisałam tam o wszystkim. Posty wrzucałam codziennie, nawet jak miało tam być tylko jedno zdanie. Z czasem zaczęłam się udzielać na fb. Jeżeli znacie mnie od 2012r. to wiecie jak w tych czasach wyglądał mój fejs. Było tysiące postów o Justinie, przeżywanie nowych zdjęć, teledysków, piosenek czy też gali. Wtedy zebrałam małe grono osób, które zaczęły mnie 'śledzić'. Wszedł w to instagram, twitter i ask. Pod koniec 2012 założyłam tego bloga. Miał on bardzo, bardzo dużo rewolucji. Ciągła zmiana adresu, zmiana wyglądu, czy tematyki. Jak zawsze pisałam o wszystkim i o niczym. Pisałam o tym co się u mnie dzieje, co się dzieje u Justina itd. Później zaczęłam wrzucać covery na youtuba, które dalej tam są. Co chwilę był nowy i co chwilę był usuwany, bo twierdziłam, że to bezsensu. Pod koniec 2013r. zaczęłam się skupiać najbardziej tylko na instagramie i blogu. Nie wiedziałam jak się robi ładny wygląd bloga, więc po prostu wybierałam ten najzwyklejszy klasyczny. Miałam mały 'kryzys' gdzie stwierdziłam, że ten blog tak naprawdę jest bezsensu. Wtedy przestałam pisać. Powróciłam tutaj na wakacje 2014. Już z dużą siłą do tego i oczywiście z dużą wiedzą np. jak robić wygląd. Napisałam pierwszego posta o zmianach. Udostępniłam na facebooku i innych portalach. Zainteresowało się tym dużo osób. To mnie zmotywowało i zaczęłam pisać więcej. Z początku nie chciałam pisać tu o tym jak spełniam marzenia, o swoich idolach itd. Do tej pory tak mam. Ale dużą uwagę zwracam na to co Wy chcecie czytać. Zauważyłam, że najczęściej czytacie o tym jak piszę np. o spektaklu. Staram się tam napisać coś co może Was zmotywować do tego, aby wziąć się za swoje marzenia i zacząć je spełniać. Dostaję od Was listy, wiadomości na fb czy też komentarze w których opisujecie to jak spełniacie marzenia i dodajecie na końcu, że to też moja zasługa, bo zmotywował Was mój blog. To jest niesamowite uczucie. Uczucie, że robiąc tak naprawdę to co się kocha uszczęśliwiasz kogoś innego, zupełnie obcą osobę. Ale właśnie...Mam momenty w życiu kiedy chcę to zakończyć, tak po prostu. Zacząć żyć 'normalnie' bez pisania tutaj co u mnie się działo, bez wrzucania na instagrama zdjęć z momentów mojego życia, bez pisania o tym jak to się stało, że spotkałam się z Filipem. Ale wtedy sobie przypominam o moich czytelnikach i o tym, że jakoś mogę Wam pomóc. Każdy z Nas ma marzenia, niektórym po prostu brakuje odwagi, aby je spełnić. Ja pisząc o tym, że nie było łatwo, ale jednak się udało i szczęście jest ogromne, czuję, że Was zarażam tą determinacją. Tak, determinację mam wielką. Jak postawię sobie jakiś cel to walczę póki nie uda mi się osiągnąć tego co zaplanowałam. Walka jest trudna, ale efekty i satysfakcja...to jest niesamowite. Jakoś na początku roku miałam dość drastyczną myśl...Chciałam zmienić tematykę bloga. Naczytałam się blogów osób w moim wieku i chciałam tak samo prowadzić swojego. Chciałam pisać o tym co kupiłam itd. Wiecie chyba co to są blogi modowe nie? Na ziemię sprowadziła mnie wiadomość od kogoś z Was. O tym, że w tych czasach trudno znaleźć bloga nastolatki, który nie jest o modzie lub o zdrowym odżywianiu i diecie...bloga, który jest pisany od serca. Stwierdziłam, że będę to kontynuowała. Będę pisała o tym jak spełniam marzenia, będę Was zarażać determinacją, będę próbowała przezwyciężyć z Wami różne lęki, które mam też i ja, ale staram się tego nie pokazywać. Podsumowując... Mam 15 lat. Jeszcze nie wiem kim chcę być w przyszłości. Na pewno chcę iść w stronę fotografii...tyle wiem. Nie wiem kim jestem, dorastam, a z tym wiążą się zmiany w życiu. Nadal będę miała myśli o tym, żeby się oddalić od świata internetu, ale zawsze sobie będę przypominać o Was :) Nigdzie się nie wybieram, będę pisać tu cały czas do czasu kiedy już na serio dorosnę i stwierdzę, że nie dam rady...Ale jak ta myśl do mnie nie przyjdzie to...kto wie czy nie napiszę tu kiedyś o tym, że wyjechałam sobie na weekend do Paryża z mężem i dzieckiem i polecę Wam jakąś tanią stronkę z biletami lotniczymi? Wszystko jest możliwe. Ten blog to jakaś częścią mojego życia i tak już zawsze będzie. Nie ważne czy będzie mnie czytać 8324783 ludzi czy też 15. Ważne jest to, że ktoś tu jednak jest i jakoś odczuwa to, że piszę tu WSZYSTKO od serca i z wielką miłością, do Was i do mojego życia. Nie zawsze jest kolorowo, ale ważne jest to, aby się skupić na tych lepszych momentach życia i to je zapamiętywać najlepiej. Dlatego...znów to napiszę, ale pamiętajcie, aby nigdy się nie poddawać, nie dać się złym myślą i biec do przodu przy okazji spełniając swoje marzenia. 
Dziękuję Wam za WSZYSTKO. Do soboty! ♥
PS; Zdjęcia stare, bo jednak świeżynki zostawiam na oficjalne posty w sobotę. 








You Might Also Like

13 komentarze

  1. post jak zwykle super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nas nie zostawiaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz tak jak piszesz do tej pory, nie zmieniaj się, bo na prawdę pokochaliśmy Cię jako taką mega pozytywną osobę, która robi wszystko, aby jej marzenia się spełniły i nigdy się nie poddajesz. Czytając to co się u Ciebie dzieje jakoś nas tak zbliża do Ciebie i np. mi jest cudownie na sercu kiedy w sobotę wchodzę na Twojego bloga i widzę np. post ze spotkania z Filipem. Nie chodzi tu o Filipa, tylko o to, że widzę jak bardzo jesteś szczęśliwa i to, że chcesz się dzielić z nami tym szczęściem, to jest cudowne! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ZAJEBISTY POMYSŁ Z TYMI POSTAMI W TYGODNIU HDBFJSFS SERIO MAŁO BYŁO RAZ W TYGODNIU, A TERAZ TAKIE UMILENIE KTÓREGOŚ DNIA ISDFNISD ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. taaaaaaak! posty kilka razy w tygodniu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A może q&a w weekend? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodziutki psiak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo czekam na Twoje posty. Masz w sobie ogromną dawkę pozytywnej energii :) Pisz koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi tam się podoba ten post raz w tygodniu, bo jest on taki idealny, bardzo dobrze przygotowany :D
    Jeśli będą takie same posty, ale dwa razy w tygodniu to będzie po prostu cudownie :)

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images

Like us on Facebook

zBLOGowani.pl