Koniec wakacji

20:42

Przedostatni tydzień wakacji spędziłam w domu na bezczynnym siedzeniu i czasem gdzieś wyszłam..nie pamiętam.

W ostatnim tygodniu w poniedziałek przyjechała do mnie Marta. Po roku czasu w końcu się spotkałyśmy. Umówiłyśmy się o 11 w McDonaldzie tak naprawdę koło mojego taty. Wiadomo, że cały czas gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Po jakoś godzinnym jedzeniu ruszyłyśmy na pergolę, bo jakoś dobrze nam się to miejsce kojarzy. Całe szczęście były tam takie budki (fotele) gdzie można było wygodnie usiąść. Trochę tam posiedziałyśmy...Następnym miejscem do odwiedzenia była Renoma, a dokładniej jej dach. Po tym nie pamiętam gdzie byłyśmy...ale stawiam, że rynek i mak, a później znów Renoma, trudno nie wiem haha. Na 19:30 miałyśmy kino, więc już jakąś godzinę wcześniej poszłyśmy do Arkad. Byłyśmy na 'Sinistar 2'. Za nami siedzieli chłopacy, bardzo dużo ich było. Kiedy w końcu po reklamach film się zaczął początek należał zdecydowanie do mnie, bo przeklnęłam sobie na całą salę. Mogłam się domyślić, że skoro jest to horror, a dziecko leży samo w łóżku bokiem i kamera jest przed nim to tak czy siak zaraz ktoś wyskoczy zza chłopca, i tak też się stało. Film był ogólnie spoko, jednak lekko oklepany i obrzydliwy-ale horror to horror. Po kinie udałyśmy się do mnie na noc. Byłyśmy w domu jakoś po północy.

Następnego dnia pojechałam odwieźć Martę, ale oczywiście po drodze musiały być przygody i wielki wypadek gdzie cała trasa była zablokowana i na środku ulicy trzeba było wysiadać, aby potem znów wrócić do tego samego tramwaju. Po odwiezieniu Marty chyba tylko pojechałam do mamy i nic większego się nie działo.

Środa...Czwartek...nie pamiętam.

Piątek o 22 wyszłam z domu w drodze na dworzec. Szybki mak gdzie chyba przesadziłam z zamówieniem, ale co tam. O 23:50 miałam Polskiego Busa do Bydgoszczy. Poszłam na dworzec autobusowy tymczasowy i zauważyłam stanowisko, które z początku myślałam, że jest moje i pomyślałam sobie, że kurde muszę tu jeszcze stać...Weszłam na maila po bilet i zobaczyłam, że mam stanowisko 10/11/12, no dobra od kiedy polski bus jest tak wielki, że na jednym się nie zmieści? Stanęłam sobie koło ludzi chyba z Ukrainy, którzy kłócili się z lekko pijanym gościem i pijany ciągle 'ja cię nie rozumiem co ty do mnie gadasz', a koleś z Ukrainy tylko 'ja pierdole' chciał powiedzieć....:D Stałam tak przed tym busem, który był wypchany i napis to był 'P13 GDAŃSK' no i myślę, że to nie mój, bo ja do Gdańska się nie wybieram. Stoję tak jeszcze chwilę i patrzę na to i tak się przyglądam, a tam na dole 'przez: Leszno, Poznań, Bydgoszcz' zerwałam się jak poparzona. Wsiadam do środka, a tam wszędzie pojedyncze miejsca wolne...ale idę, idę i moim oczom ukazało się jedno podwójne miejsce wolne. Pilnowałam je bardzo dobrze, aby tylko nikt się nie dosiadł, bo wiem, że jestem egoistką teraz, ale nie wyobrażałam sobie 6h jechać z kimś obok i siedzieć sztywno. Nie pamiętam kiedy była przerwa w Lesznie, ale pamiętam za to przerwę w Poznaniu, bo na nią czekałam cierpliwie, bo tam są fajne znaczki na snapa!! W Poznaniu poczułam się jakby były święta, ale to przez to, że Poznać City Center świeci się na kolorowo co wygląda wspaniale.

W sobotę przed 6 byłam już w Bydgoszczy gdzie miała czekać na mnie Paulina, a to ja czekałam na nią, hadzia! Zaczęłyśmy 'zwiedzać' później następny przystanek dom Pauliny i oglądanie Brzyduli. Następnie Focus (centrum handlowe) i McDonald gdzie spędziłyśmy chyba najwięcej czasu, później znów do Pauliny, a na końcu znów do Focusa, aby kupić sok ze świeżych owoców po którym myślałam, że zwrócę wszystko, a to tylko po to, aby zrobić identyczne zdjęcie jak Dawid rok temu...nie polecam. Przed 18:45 nastał najgorszy moment czyli rozstanie....Nienawidzę się żegnać.

We Wrocławiu byłam przed 1 i od razu poszłam z mamą na knyszę i takie tam nocne żarcie, jak zwykle.

Później reszta dni czyli, aż 2 wyglądały tak samo...odpoczynek przed szkołą.

Szkoła się zaczęła i jak to w mojej szkole bywa było tylko rozpoczęcie na sali i chwila w klasie gdzie dostaliśmy plan na następny dzień. Pierwszy tydzień zleciał jakoś normalnie, wiadomo PSO i te sprawy. W szkole ciągłe zmiany, zamknięty sklepik zmiana nauczycieli.

W sobotę we Wrocławiu był Festiwal Kolorów. O 16 razem z Magdą i Olą wyruszyłyśmy na Pola Marsowe. Dojechałyśmy do miejsca gdzie miałyśmy się przesiąść i do pierwszego tramwaju nie weszłyśmy, bo było tyle ludzi, że nawet palca nie dało się wcisnąć, a następny za 20 minut i nie był w lepszym stanie. Udało nam się stanąć na tyle i jazda była wyjątkowo radosna, ponieważ każdy jechał w to samo miejsce. Myślałam, że robienie fali w tramwaju to rzecz nie możliwa....a jednak!
Dojechałyśmy na miejsce i spotkałyśmy się z resztą dziewczyn i udałyśmy się dalej pod scenę. Po drodze zaczepił nas, albo pijany, albo naćpany, albo dobrze bawiący się gościu, który był tak zabawny, że o matko! Chociaż momentami się go bałam. Z Magdą rozdzieliłyśmy się od reszty i poszłyśmy kupić proszek bądź farbę, jak kto woli. Kolejka była gorsza niż na koncertach Dawida Kwiatkowskiego, kto był ten wie. Nie była to kolejka tylko miejsce gdzie można było się udusić. W końcu po 30 minutach (?) wyszłyśmy z kolejki z 'zakupami' i wtedy oficjalnie poszłyśmy pod scenę. Nie minęła chwila i był czas pierwszego wyrzutu, wszystko pięknie wyglądało pewnie z boku, bo w środku tylko można było się udusić :D
Po wystrzale poszłyśmy na bok i w sumie chwilę pochodziłyśmy w międzyczasie spotkałam mnóstwo znajomych i ze szkoły i też nie. Nie bałam się podchodzić do ludzi z karteczką 'FREE HUGS' a oni nie bali się podchodzić do mnie. Nawet podchodziłam do chłopaków!!! ;)
Później dalej jakoś się to wszystko toczyło, jedzenie, picie (nie to co myślicie) i jakoś przed 20 poszłyśmy do 2 rzędu pod scenę i po prostu się bawiłyśmy, bo chyba o to chodziło...długo nie trzeba było czekać, abyśmy były w 1 rzędzie! DJ odwalił kawał dobrej roboty, ludzie których nie znałam też byli zajebiści, bo czuliśmy się wszyscy jakbyśmy się całe życie znali. Trochę mi stopę zdeptali i boli, ale nie ważne. W domu byłam jakoś po 23 i o niczym innym niż kąpieli nie marzyłam, dość szybko zasnęłam..
Niedziela była dość leniwa, bo byłam padnięta, ale i tak gdzieś wyszłam...nie pamiętam gdzie, a to było wczoraj.

Więc tak podsumowując u mnie póki co w porządku, lekko boję się co będzie dalej, bo wszyscy żyją tym, że w kwietniu egzamin...cóż. A właśnie zmieniając temat...jeżeli chcecie gdzieś mnie tam zobaczyć w Pierwszej Miłości to zapraszam, bo od jutra w Polsacie, a od dziś na ipli w końcu odcinki nagrywane w wakacje i z tego co pamiętam ze scen to już na dniach powinnam gdzieś się tam pojawić :)








































































Dziękuję, że jesteście.

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Festiwal kolorów widzę był udany, sama chciałabym na coś takiego pójść. :) Ciekawy post, oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajny wyczerpujacy posy. Super sie go czytali. Fajnie ze duzo fotek narobilas. Sa swietne

    Wpadnij do mnie mój blog. Klik!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, witam! Nominowałam Cię do LBA. :)
    Więcej znajdziesz tutaj: http://believe-in--yourself.blogspot.com/2015/09/liebster-blog-award.html
    Miłego odpowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  4. dużo lekcji.. hm..Bedzie super post! :D i jest :D piękne zakończenie wakacji :)

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images

Like us on Facebook

zBLOGowani.pl