PODSUMOWANIE 2016- CZEGO NAUCZYL MNIE TEN ROK?

23:02

Za parę chwil zakończy się 2016 rok. Do mnie to jeszcze nie dociera, ponieważ pamiętam każdą chwilę ze stycznia tego roku...a to już dawno. Jakbym miała podsumować ten rok jednym słowem...DZIWNY. Ten rok wiele mnie nauczył, ciągle miałam upadki, ale tak szybko jak upadłam od razu się podnosiłam. Czasami było gorzej, waliło się i myślałam, że tak już musi być zawsze. Strata bliskiej osoby, kłótnie z osobami, które są dla mnie ważne, upadki przy realizacji marzeń. Początek roku był dla mnie czasem kiedy myślałam, że ten rok będzie cały czas tak wyglądał. Zaczęło się już od moich urodzin..czyli pierwszy tydzień stycznia. Jednak wszystko się naprawiło, potem znów zepsuło, ale kończę ten rok jeszcze lepiej niż mogłam sobie wymarzyć. Nauczyłam się tego, że nigdy życie nie będzie idealne. Nawet wtedy kiedy wydaje nam się, że wszystko mamy, że wszystko jest ok orientujemy się, że czegoś nam brakuje. Nauczyłam się tego, że nie zawsze jestem najlepsza, że czasami muszę się poddać, bo nie dostrzegam swoich błędów. Chyba nikt ich nie dostrzega, a jak już zauważy to wstydzi się przyznać, bo to jest trudne-ja to doskonale rozumiem. Czasami trzeba spojrzeć na swoje zachowanie z perspektywy tak jakby drugiej osoby. Zauważyłam też, że to wcale nie jest głupie gadanie kiedy mówi się, że można wszystko tylko trzeba chcieć. Postanowiłam sobie, że koniec użalania się nad swoim wyglądem, zaczęłam kombinować. Zapuściłam włosy, trwało to długo, bo cały rok, ale warto było poczekać, przecież to tylko rok. W kwietniu/maju zaczęłam się malować. Znaczy wiecie...zaczęłam używać tuszu do rzęs. Zniechęcało mnie to, że każdy zaczął zwracać na to uwagę, w pozytywnym sensie...każdy był zainteresowany tym, że wyglądam lekko inaczej niż zwykle, a takie wielkie zainteresowanie po prostu stresuje. Olałam to i zaczęłam w końcu robić zakupy na damskim dziale. Wcale się nie wstydzę, że wcześniej kupowałam męskie koszulki...mnóstwo dziewczyn tak robi, nic nie poradzimy, że dla facetów robią takie fajne nadruki ;) Później poszłam w coś trudniejszego. Nie wiem czy pamiętacie, ale trenowałam piłkę ręczną, aż 6 lat. Miałam niesamowitą formę. Później przestałam i zaczęłam tracić to co udało mi się wyrobić przez te lata. Kiedy wejście na 2 piętro zaczęło sprawiać mi problemy stwierdziłam, że to jest ten moment, żeby zacząć z tym walczyć. Wcale nie muszę grać w piłkę ręczną, wystarczą wszystkie ćwiczenia, które przygotowywały mnie do gry. Pomogło, odbiło to się na moim wyglądzie i na koniec roku w końcu mogę powiedzieć, że jestem dumna. Nie jest to jeszcze spełnienie marzeń, ale wiem, że może kiedyś się uda. 
Przestałam na wszystko patrzeć z tej negatywnej strony, przestałam się bać wszystkich ludzi. Otwartość- w tych czasach jest cholernie ważna, nawet nie wiecie jak bardzo. Nagrałam o tym filmik na yt, po prawej stronie znajdziecie ikonkę youtuba i tam szukajcie. Zauważyłam jak bardzo pomaga uśmiech na twarzy, ludzie od razu inaczej na nas patrzą, dużo daje także to jak się odzywamy, że mówimy głośno i wyraźnie niczego się nie bojąc. Stwierdziłam, że trudno, palnę jakąś głupotę to palnę- ludzie robią gorsze rzeczy. Przestałam kryć emocje i uczucia w sobie. Jeżeli widzę jakiś problem to mówię otwarcie i próbuję go rozwiązać patrząc też na moją winę. 
Stałam się wytrwalsza w dążeniu do marzeń. Dostałam kilka razy kopa w dupę, mogłam wtedy się poddać, ale nie. To sprawiło, że stałam się wytrwalsza. Wiecie...kiedy pierwsze spotkanie z idolem (Lewy) wygląda jak wyjęte ze snu, jest wszystko idealnie i spełniają się wszystkie moje marzenia związane z tym człowiekiem to dostajecie kopa, że trzeba działać dalej. Kolejne spotkanie różni się od pierwszego. Jestem w hotelu, pierwsza próba z plakietką 'media', którą dostaję od jakiegoś pana z telewizji..kończy się klapą, kilka godzin później chodzę po tym samym piętrze co wszyscy piłkarze, oni przechodzą normalnie obok mnie, ale tego jednego nie ma-prawdopodobnie siedzi w pokoju. Nie udaje się, nie ma go już w hotelu. Postanawiam jechać pod stadion-bez biletu, aby tylko posłuchać jak ludzie śpiewają hymn wchodząc na stadion...pół godziny później jestem na trybunach i śpiewam ten hymn razem z całą Polską. Po meczu spotykam Roberta przez szybę, będąc jako jedyna w miejscu, w którym prawdopodobnie był zakaz wstępu dla nieupoważnionych.. (wszystko na yt). Cieszę się z tego małego, a dla mnie dużego gestu z Jego strony. Później dalej spełniam marzenia. Nagrania do 'Pierwszej Miłości' i innych seriali..spektakle...14 aż. Później dalej mecz, u mnie. Miała być powtórka z marca, Robert w tym samym hotelu, ale opuszcza zgrupowanie dosłownie 10 minut przed moim przyjazdem o czym mówi TYLKO mi jego ochroniarz, ponieważ pamięta i wie ile stałam pod hotelami i nie chce, abym stała bezsensu. Koncert Justina. Miało mnie na nim nie być, dopiero tydzień przed powiedziałam sobie, że to niemożliwe, że mnie na nim nie będzie. Wszystko wykombinowałam w 2 dni, to czego nie umiałam zorganizować w cały rok. Miało mnie tam nie być, później miałam być, ale na końcu areny gdzie ledwo widać Justina, skończyłam na trybunie gdzie miałam go na tej samej wysokości-tak jakbym stała kilka metrów dalej. Miało mnie tam nie być, a tak spojrzał i wskazał na mnie kiedy światła padły na mój sektor. Moja nieobecność tam byłaby dla mnie największą porażką.
Wszystkie porażki jakie odniosłam w tym roku sprawiły, że jestem silna i wiem, że nic mnie nie złamie-mam to chyba po mamie. Też pewne osoby sprawiły, że przestałam być nieśmiała, był to długi i dziwny proces, ale kurcze skuteczny...
Nie ma rzeczy nie możliwych. 

  • Źle się uczę- jeżeli chcę to poprawić za wszelką cenę to odkładam internet na drugi plan, nie oglądam seriali, nie żyję internetem, skupiam się na nauce, oczywiście jeżeli czuję, że chcę i muszę.
  • Twierdzę, że wyglądam źle- kombinuję z wyglądem, idę do fryzjera proszę o radę dotyczącą modnej i pasującej do mnie fryzury, idę do kosmetyczki, kombinuję z kosmetykami,
  • Uważam, że mam parę centymetrów za dużo- ćwiczę, nawet wtedy kiedy uważam, że świat się wali i nie mam siły, nie wolno odpuszczać.
  • Mam złe nawyki- próbuję na wszystkie sposoby się ich pozbyć, szukam pomocy u innych ludzi. 
Pieprzę o tym jak powalona już chyba 3 rok z rzędu, ale ja wiem, że wszystko zależy od nas i od naszego podejścia do życia. Jeżeli bym nie wiedziała, że tak jest to bym tego nie mówiła, ale sprawdziłam to na sobie, to prawda.
Nasze życie, nasza przyszłość, wszystko zależy od nas. Nie od rodziców, naprawdę nawet jak uważacie, że nie są po Waszej stronie, bo czegoś Wam zabronią- to nic innego jak miłość i po prostu troska o Was, ale to Wasi rodzice, do nich trzeba trafić; nie krzykiem, trzeba powoli uświadamiać im, że czasy się zmieniają i nie zawsze mają rację. (dobrze wiem jakie to trudne uświadomić rodzicom, że nie mają racji haha).

W tym nowym 2017 roku życzę Wam dużo wytrwałości. Pamiętajcie, że wszystko jest w Waszych rękach, że nie opłaca się marnować czasu, ponieważ leci on jak szalony. Zanim się zorientujemy będziemy życzyć sobie szczęśliwego nowego 2018 roku. Rok to jest krótki okres czasu, a może dużo zmienić w naszym życiu.




You Might Also Like

0 komentarze

Flickr Images

Like us on Facebook

zBLOGowani.pl